Nie wiem czy pamiętacie ten sweter z burdy lat '90tych...
Od tamtego czasu podejmowałam wiele prób wykonania go niestety z żadnym skutkiem bo:
- bawełna była za gruba,
- bo bawełny było za mało,
- bo wzór za trudny...
Zawsze coś.
W tym roku jednak postawiłam sprawę jasno- teraz albo nigdy!
Udało mi się kupić cienką włóczkę będącą mieszanką bawełny 55% i akrylu 45% (ok. 600 m na 100gr) z której wykonanie tego swetra okazało się przyjemnością.
Sweter ponadto jest lekki i przewiewny. Burda sugerowała znacznie grubszą bawełnę jednak nie polecam gdyż sweter będzie bardzo ciężki (jeden już zrobiłam, wyszło 500 gr akrylu i brakło na ozdobniki).
Jak wyszło oceńcie sami,
Translate
wtorek, 28 czerwca 2016
wtorek, 1 grudnia 2015
Kalendarz Adwentowy (co zrobić z resztek materiałów)
KALENDARZ ADWENTOWY
zabawa dla
twórcy i użytkownika ;-)
Zbliża się
czas adwentu, a w związku z tym można pokusić się o uszycie kalendarza z
resztek materiałów.
Do
zrobienia potrzebne będą:
·
różnokolorowe resztki materiałów,
·
baza kalendarza
(tu czerwony sztruks ok. 60x70 cm), proponuję sztywne tkaniny jak: filc, wełna,
flausz, ewentualnie wzmocnione flizeliną,
·
różnokolorowe nici,
·
patyki znalezione na łące,
·
tasiemka do zawieszenia kalendarza.
1.
Na początku przygotowujemy tło kalendarza.
Boczne
brzegi zawijamy pod spód, a następnie stębnujemy.
Na
górze i dole tworzymy 2 tunele o szerokości ok. 2,5 cm, posłużą one do włożenia
patyka lub bambusa:
2.
Z resztek materiałów wycinamy prostokąty
o
wysokości ok. 14 cm; długość dowolna - zależy ile chcemy zmieścić „dni” na
szerokość kalendarza.
Prostokąty
składamy na pół i zaprasowujemy, dzięki czemu nie trzeba będzie obszywać
górnego brzegu (gotowa wysokość po złożeniu ok. 7cm).
3.
W kolejnym kroku prostokąty dzielimy na 24 części
odpowiadające ilości dni w Adwencie
i rysujemy cyfry, najlepiej krawieckim samoznikającym
pisakiem.
4.
Cyfry
wyszywamy na maszynie kolorowymi nićmi np. ściegiem zygzakowatym lub innym ozdobnym.
5.
Gdy mamy już przygotowane 24 „dni”, przyfastrygowujemy
je do kalendarza.
Najlepiej
zrobić to nićmi w takim kolorze jakimi będą ostatecznie przyszyte; wówczas
fastryga może zostać pod gęstym ściegiem zygzakowatym.
Dzielimy „dni” w pionie (jeżeli
mamy przygotowane dłuższe kawałki ) np. ściegiem prostym tworząc kieszonki.
Następnie
przyszywamy wcześniej przyfastrygowane wszystkie brzegi gęstymi ząbkami.
6.
Dzień
6 i 24 grudnia można dla oddania klimatu zastąpić twarzą
Mikołaja (tu z inspiracją mogą przyjść stare wydawnictwa Anna lub Burda).
Buzie
wyszywamy ręcznie i przyszywamy tak samo jak kieszonki z dniami:
Wszystkie
wystające nitki obcinamy.
7.
W
tunele wkładamy patyki służące usztywnieniu naszego dzieła, a
do górnych przywiązujemy tasiemkę do powieszenia.
Kieszonki
wypełniamy niespodziankami np.: cukierkami, orzechami itp., ale żeby nie było
zbyt prosto, można dodatkowo do
kieszonek włożyć karteczki z zadaniami do wykonania tzw. „dobrymi uczynkami” .
Im
bardziej będą wymyślne tym większa satysfakcja z wykonania J
Kalendarz
jest ukończony i wreszcie możemy go dać bliskiej osobie.
Zabawa
24-dniowa gwarantowana J
wtorek, 6 października 2015
Płaszcze płaszcze KLASYKA (PŁASZCZ B. Klasyka 2/2013)
Tym razem trend klasyczny, prosty, uniwersalny.
Ale ale... diabeł tkwi w szczegółach a niekiedy cały urok. Diabelski urok??
Płaszcz nie byłby niczym nadzwyczajnym gdyby nie ukośnie wszywane trójkątne wstawki, które z przodu są jednocześnie kieszeniami no i..
jak to ja lubię - kontrastowa podszewka. W końcu diabeł tkwi w detalach.
Ostatnio zamiast zwykłych podszewek których cena oscyluje między 7-12zł wolę zastosować niewiele droższą acz szlachetniejszą satynę czy atłas. Cena między 13-17zł.
I to jest chyba najdroższa część tego ubrania :)
Tkaninę udało mi się kupić na wyprzedażach w internecie za 5zł!!! za metr. Tkanina jest przyjemna w dotyku i niegniotąca.
Wielka zagadką było wszycie podszewki do mankietów tak aby rozcięcie było nadal rozcięciem. Przejrzałam wszystkie męskie marynarki jakie mi się nawinęły pod rękę i ku mojemu rozczarowaniu wszystkie! miały udawane rozcięcie, guziki naszyte na zewnątrz a podszewka .. wszyta jak w zwykły rękaw.
Opisy wszycia podszewki z rozcięciem są dla mnie tak zawiłe, że czytałam je po kilka razy powoli wyobrażając sobie co muszę zrobić (tu naciąć, wyciąć, przyciąć, podwinąć....ufff).
Z pomocą przyszła Burda 3/2015 i jej obrazkowy kurs szycia, chyba jakiegoś żakietu. Rozcięcie było co prawda na dole tyłu ale tego samego rodzaju co w rękawach i wreszcie oprócz opisu były obrazki!!!!
I tym sposobem wszyłam podszewkę w rękawy. A efekt końcowy taki:
Dodam jeszcze tylko, że płaszcz nadaje się zarówno na biznesowe i zupełnie luzackie spotkania :)
Ale ale... diabeł tkwi w szczegółach a niekiedy cały urok. Diabelski urok??
Płaszcz nie byłby niczym nadzwyczajnym gdyby nie ukośnie wszywane trójkątne wstawki, które z przodu są jednocześnie kieszeniami no i..
jak to ja lubię - kontrastowa podszewka. W końcu diabeł tkwi w detalach.
Ostatnio zamiast zwykłych podszewek których cena oscyluje między 7-12zł wolę zastosować niewiele droższą acz szlachetniejszą satynę czy atłas. Cena między 13-17zł.
I to jest chyba najdroższa część tego ubrania :)
Tkaninę udało mi się kupić na wyprzedażach w internecie za 5zł!!! za metr. Tkanina jest przyjemna w dotyku i niegniotąca.
Wielka zagadką było wszycie podszewki do mankietów tak aby rozcięcie było nadal rozcięciem. Przejrzałam wszystkie męskie marynarki jakie mi się nawinęły pod rękę i ku mojemu rozczarowaniu wszystkie! miały udawane rozcięcie, guziki naszyte na zewnątrz a podszewka .. wszyta jak w zwykły rękaw.
Opisy wszycia podszewki z rozcięciem są dla mnie tak zawiłe, że czytałam je po kilka razy powoli wyobrażając sobie co muszę zrobić (tu naciąć, wyciąć, przyciąć, podwinąć....ufff).
Z pomocą przyszła Burda 3/2015 i jej obrazkowy kurs szycia, chyba jakiegoś żakietu. Rozcięcie było co prawda na dole tyłu ale tego samego rodzaju co w rękawach i wreszcie oprócz opisu były obrazki!!!!
I tym sposobem wszyłam podszewkę w rękawy. A efekt końcowy taki:
Dodam jeszcze tylko, że płaszcz nadaje się zarówno na biznesowe i zupełnie luzackie spotkania :)
niedziela, 27 września 2015
Awangarda 2 Gangsta (PŁASZCZ B.12/2000)
Bardzo lubię płaszcze. Zwłaszcza szyć.
Często kosztuje to wiele nerwów bo coś się ciągnie, coś źle układa pomimo precyzji podczas krojenia tkaniny czy flizelina nie chce sie kleić. Też tak macie czy tylko ja?
Tak czy siak lubię odgrzebywać stare wykroje z niekiedy już zapomnianych Burd z poprzedniej dekady albo i wieku.
Tak właśnie mnie zauroczył projekt nieznanej mi czytelniczki Ursuli Mate , której pomysł płaszcza i spodni opracowała Burda i opublikowała w numerze 12/2000r!!!
Dawne projekty są niekiedy równie "kosmiczne" jak te współczesne a przy tym oryginalne.
Sam płaszcz był dość łatwy w uszyciu, łatwo się też nosi i zwraca uwagę.
Oto on:
Często kosztuje to wiele nerwów bo coś się ciągnie, coś źle układa pomimo precyzji podczas krojenia tkaniny czy flizelina nie chce sie kleić. Też tak macie czy tylko ja?
Tak czy siak lubię odgrzebywać stare wykroje z niekiedy już zapomnianych Burd z poprzedniej dekady albo i wieku.
Tak właśnie mnie zauroczył projekt nieznanej mi czytelniczki Ursuli Mate , której pomysł płaszcza i spodni opracowała Burda i opublikowała w numerze 12/2000r!!!
Dawne projekty są niekiedy równie "kosmiczne" jak te współczesne a przy tym oryginalne.
Sam płaszcz był dość łatwy w uszyciu, łatwo się też nosi i zwraca uwagę.
Oto on:
piątek, 19 czerwca 2015
Miejskie Safari (B. wykrój 505C Fashion Line)
Dawno dawno temu....
były dostępne w sprzedaży pojedyncze wykroje Burda dostępne w sklepie internetowym oraz pasmanteriach. Później nastąpiła dziura czasoprzestrzenna ......O........
i ponownie pojawiły się pojedyncze wykroje mi.in. na burda.pl.
Niestety tych starych wykrójów już nie ma.
Kupiłam wówczas kilka a wśród nich wykrój na sukienkę "bojówkę".
Szyłam ją kilka lat :) bo cośtam mi się nie spodobało, coś było krzywo a jak już krzywo idzie to mnie denerwuje i poszło do ciemnej szafy na zesłanie...
Po odleżakowaniu postanowiłam jednak coś z tym zrobić, albo dokończyć albo wyrzucić.
Koniec końcem efekt poniżej.
Wykonana z bardzo jasnoszarej poliwiskozy, miękko układająca się.
W dół wciągnięta gumka, do końców której przyszyte są troczki z tego samego materiału.
były dostępne w sprzedaży pojedyncze wykroje Burda dostępne w sklepie internetowym oraz pasmanteriach. Później nastąpiła dziura czasoprzestrzenna ......O........
i ponownie pojawiły się pojedyncze wykroje mi.in. na burda.pl.
Niestety tych starych wykrójów już nie ma.
Kupiłam wówczas kilka a wśród nich wykrój na sukienkę "bojówkę".
Szyłam ją kilka lat :) bo cośtam mi się nie spodobało, coś było krzywo a jak już krzywo idzie to mnie denerwuje i poszło do ciemnej szafy na zesłanie...
Po odleżakowaniu postanowiłam jednak coś z tym zrobić, albo dokończyć albo wyrzucić.
Koniec końcem efekt poniżej.
Wykonana z bardzo jasnoszarej poliwiskozy, miękko układająca się.
W dół wciągnięta gumka, do końców której przyszyte są troczki z tego samego materiału.
sobota, 13 czerwca 2015
Morowy chłop (MĘSKA KOSZULA B.3/2009)
Spełnianie marzeń...
Jest jeden taki miłośnik deseniu moro, że czasami jak stanie na tle drzew to widać tylko oczy :)
A tak serio, w sprzedaży trudno dostać coś co się sobie wymarzy. Taka właśnie koszula została wymarzona: moro, miękko układająca się, dopasowana.
Przewertowałam kilkadziesiąt magazynów Burda w poszukiwaniu wykroju idealnego.
Myślę, że odnalazłam go w Burdzie 3/2009 model 131. Taliowana, sportowa (jest też wersja z długim rękawem).
Ok, wykrój jest... a co z tkaniną? Odwiedziłam wszystkie sklepy z tkaninami w moim mieście i poza i nic...żadnych koszulówek z tym deseniem. Przegrzebałam internet....nic.
Aż w końcu na którejś z kolei zakładce znalazłam sklep internetowy, w którym była na wyprzedaży "satyna bawełniana" moro. Ale satyna..hmmm, przecież będzie błyszczeć...
Zaryzykowałam, kupiłam i po kilku dniach koszula się szyła. Okazało się, że tkanina jest całkiem miła, nie błyszczy, jest lekko elastyczna więc chodzi się wygodnie (podobno).
A z resztek wyszła czapeczka. Wykrój z "wzory i wykroje" chyba z lat '80 tych :)
I tak wygląda właśnie "Morowy chłop" :-D
Ostatnia dziurka na guzik jest obszyta na czerwono aby dodać luźny charakter koszuli :)
P.S. ostatnio Carolina Herrera wypuściła wodę toaletową z serii Afryka (dla kobiet i mężczyzn) w flakoniku....moro :) Uzupełnienie garderoby?
Jest jeden taki miłośnik deseniu moro, że czasami jak stanie na tle drzew to widać tylko oczy :)
A tak serio, w sprzedaży trudno dostać coś co się sobie wymarzy. Taka właśnie koszula została wymarzona: moro, miękko układająca się, dopasowana.
Przewertowałam kilkadziesiąt magazynów Burda w poszukiwaniu wykroju idealnego.
Myślę, że odnalazłam go w Burdzie 3/2009 model 131. Taliowana, sportowa (jest też wersja z długim rękawem).
Ok, wykrój jest... a co z tkaniną? Odwiedziłam wszystkie sklepy z tkaninami w moim mieście i poza i nic...żadnych koszulówek z tym deseniem. Przegrzebałam internet....nic.
Aż w końcu na którejś z kolei zakładce znalazłam sklep internetowy, w którym była na wyprzedaży "satyna bawełniana" moro. Ale satyna..hmmm, przecież będzie błyszczeć...
Zaryzykowałam, kupiłam i po kilku dniach koszula się szyła. Okazało się, że tkanina jest całkiem miła, nie błyszczy, jest lekko elastyczna więc chodzi się wygodnie (podobno).
A z resztek wyszła czapeczka. Wykrój z "wzory i wykroje" chyba z lat '80 tych :)
I tak wygląda właśnie "Morowy chłop" :-D
Ostatnia dziurka na guzik jest obszyta na czerwono aby dodać luźny charakter koszuli :)
P.S. ostatnio Carolina Herrera wypuściła wodę toaletową z serii Afryka (dla kobiet i mężczyzn) w flakoniku....moro :) Uzupełnienie garderoby?
Awangarda 4 (KURTKA B.10/2007)
Dziś skórzana kurtka z bistreczu :)
Tak tak.
W Burdzie z 2007 od dawna inspirował mnie pomysł wykonania kurtki zaprojektowanej przez Katrin Sergejew. Niestety model jest ze skóry a ja nie lubię ubrań, których nie da sie wyprać.
Długo czytałam opis i główkowałam jak przerobić go na model z tkaniny w dodatku z podszewką. Ba... jeszcze z kilku kolorów tkaniny.
Model jest bardzo asymetryczny, każdy element trzeba wycinać oddzielnie a że podszewka jest odbiciem lustrzanym to nie trudno źle ją wyciąć. Ja wycięłam poprawnie ale.... źle zszyłam. Musiałam poprawić i później już było ok.
W oryginale nie ma kieszeni, którą sama wymyśliłam ale jest to taka duża szlufka na pasek.
U mnie też pełni tę funkcję a dodatkowo jest kieszenią.
Oto kurtka.
Tak tak.
W Burdzie z 2007 od dawna inspirował mnie pomysł wykonania kurtki zaprojektowanej przez Katrin Sergejew. Niestety model jest ze skóry a ja nie lubię ubrań, których nie da sie wyprać.
Długo czytałam opis i główkowałam jak przerobić go na model z tkaniny w dodatku z podszewką. Ba... jeszcze z kilku kolorów tkaniny.
Model jest bardzo asymetryczny, każdy element trzeba wycinać oddzielnie a że podszewka jest odbiciem lustrzanym to nie trudno źle ją wyciąć. Ja wycięłam poprawnie ale.... źle zszyłam. Musiałam poprawić i później już było ok.
W oryginale nie ma kieszeni, którą sama wymyśliłam ale jest to taka duża szlufka na pasek.
U mnie też pełni tę funkcję a dodatkowo jest kieszenią.
Oto kurtka.
środa, 22 kwietnia 2015
Płaszcz "ramoneska" (B. Krok po kroku 2/2013)
Dziś o ramoneskach.
Zaprojektowana dla motocyklistów w 1928 r. przez Irvina Schotta skórzana kurtka ma wiele twarzy.
Nazwa wzięła się od zespołu rokowego lat 70-tych XX wieku, który jako swój styl obrał właśnie taki motocyklowo-rockowy.
Inne twarze współczesnych ramonesek są w kwiaty, kratki a nawet koronki.
Burda 2 lata temu opracowała płaszcz w takim stylu z diagonalnie wszystym zamkiem.
Połączony z dwóch materiałów: flauszu i dzianiny.
Moja wersja jest z czarnego wełniano-poliestrowego materiału + błyszczące elementy z satynowej tkaniny o nazwie "magnus". Do tego pokusiłam się o całkowicie białą podszewkę z grubej nieprześwitującej satyny.
Oto moja ramoneska
Zaprojektowana dla motocyklistów w 1928 r. przez Irvina Schotta skórzana kurtka ma wiele twarzy.
Nazwa wzięła się od zespołu rokowego lat 70-tych XX wieku, który jako swój styl obrał właśnie taki motocyklowo-rockowy.
Inne twarze współczesnych ramonesek są w kwiaty, kratki a nawet koronki.
Burda 2 lata temu opracowała płaszcz w takim stylu z diagonalnie wszystym zamkiem.
Połączony z dwóch materiałów: flauszu i dzianiny.
Moja wersja jest z czarnego wełniano-poliestrowego materiału + błyszczące elementy z satynowej tkaniny o nazwie "magnus". Do tego pokusiłam się o całkowicie białą podszewkę z grubej nieprześwitującej satyny.
Oto moja ramoneska
Subskrybuj:
Posty (Atom)



































